Możliwe, że nie będę matką



Czy będę matką, nie wiem. Bardzo możliwe.... że nie. Nie chodzi o niepłodność, a o przekonania. Nie mam ciśnienia na macierzyństwo, jest to dla mnie owoc miłości, która nie przytrafia się każdemu, a dziecka z samego obowiązku macierzyństwa nie zamierzam robić. Czy mam z tego powodu czuć się gorsza? Czy kobieta, która nie wyda potomstwa jest mniej wartościowa? Czy realizacja marzeń, spełnianie się w służeniu innym celom niż własnym dzieciom jest czymś złym? A co z pasją i samospełnieniem w służbie ludzkości? Rozumiem, że chodzi o to, aby nas przekonać do zakładania rodzin, ale w taki sposób?

Szczerze mówiąc, trudno jest mi wyobrazić sobie jesień życia w Warszawie, bez dzieci, wnuków. Tutaj nie ma miejsca na taką sytuację. Jeśli chodzi o USA, to Nowy Jork jest najbardziej przyjaznym starzeniu się, miastem. Każda dzielnica ma przynajniej jeden ośrodek gdzie seniorzy jedzą razem obiady, grają w bilard, bingo i wyjeżdżają razem na wycieczki. Ale to już temat na oddzielny post.  
Przykro tylko, że w Stanach Zjednoczonych nie odczuwam z powodu moich przekonań dyskomfortu, a w Polsce staram nie afiszować, a raczej ukrywać co naprawdę na ten temat myślę.

Dzieje się tak za sprawą konserwatywnych poglądów i błędnych przekonań, które ostatnio jeszcze wzmocniła Kampania Fundacji Mamy i Taty, dotycząca macierzyństwa. Obejrzawszy spot poczułam się bardzo źle, autorzy stawiają bowiem tezę, że praca kobiety nie jest nic warta, jeśli ta nie wyda potomstwa... Czy mam zacząć budować rodzinę na bazie poczucia winy, pustki i smutku? A co gdybym była bezpłodna? Czy adopcja się liczy? 
A co z mężczyznami? Rozumiem, że czekają aby nas zapłodnić? Oni przecież też żyją pod ogromną presją i zamiast za kobietami uganiają się za pieniędzmi, a w wolnych chwilach upijają do nieprzytomności aby rozładować nagromadzony stres i frustracje. O nich w kampanii się nie mówi wcale.

"Bo nie ma lepszych narzędzi marketingowych niż pobudzanie dwóch nieskomplikowanych bodźców: napięcia seksualnego i poczucia winy Matki Polki. A skoro poczucie winy tak dobrze się sprawdza w marketingu dóbr i usług, to dlaczego ma się nie sprawdzić w marketingu macierzyństwa?"

Artykuł Ani Gromady pt. "Promowanie macierzyństwa przez płacz" okazał się być nie tylko remedium, ale również bardzo interesującym źródłem informacji na temat rzeczywistego stanu rzeczy w Polsce i Unii Europejskiej. Sytuacja jest zgoła inna niż fundacja Mamy i Taty to przedstawiła. Dla wszystkich, co są SOLO i nie SOLO, dla kobiet i mężczyzn - ten artykuł to lektura obowiązkowa. Uważam, że Ania wyczerpała temat - naprawdę zna się na rzeczy i wie o co w tym wszystkim chodzi. Nic dodać nic ująć. Dziękuję.

"Zamiast docenić ciężką pracę kobiet zajmujących się domem – np. zaczynając od plewienia z języka uwłaczających określeń, takich jak „kura domowa” czy „Co robi żona? Siedzi z dziećmi?” – można odnieść wrażenie, że panie domu mają się lepiej poczuć dzięki wyświetlaniu im pustych klisz o tych kobietach sukcesu, które tylko udają, że są szczęśliwe, a po godzinach płaczą w wielkich domach (lub nad probówką z radem). Bo godność w tej narracji to gra o sumie zerowej: szacunek zyskujemy pozbawiając go innych, a następnie mianując się wyłącznym depozytariuszem Tego, Co Wartościowe.  

Wdrukowywanie takich lęków jest nie tylko nieetyczne, ale też nieskuteczne z punktu widzenia zwiększania dzietności. Tym, co negatywnie wpływa na dzietność – i co jest najlepiej zbadane na rodzicach decydujących się na jedynaka dopieszczonego do standardów tego, co lokalna kultura celebruje jako perfekcyjne macierzyństwo – jest właśnie tego typu presja. W tym kontekście kampania wydaje się o wiele bardziej projektem kulturowym niż prorodzinnym.

Bo ostateczna odpowiedź na pytanie, po co żyjemy jest dla wszystkich jednakowa, wyryta w kamieniu z Rosetty i rozszyfrowywana nieświadomym kobietom na zlecenie lokalnych NGO-sów. Żyjemy po to, aby oceniać cudze macierzyństwo."

Anna Gromada – socjolożka i ekonomistka, pracuje w Instytucie Filozofii i Socjologii PAN oraz w Fundacji Kaleckiego. Studiowała w Paryżu i Tokio. Mieszka z rodziną na warszawskim Targówku.

Komentarze

Popularne posty