"Dyktatorki: Iris i Chloe" cz. 1


"Siatkowe rękawiczki, brokaty i perły. Karmel i satyna, batyst i trufle. Ciemne zaułki i noże sprężynowe, obcas na policzku policjanta, klucze w świetle latarki, tykanie mechanizmu zegarowego i... Eksplozja! a zaraz potem podeptane papiery wartościowe są jedynym śladem ich napadu.


Tak, to one! Oto Iris i Chloe, znane wszystkim bywalcom nielegalnych barów, kasyn i sekretnych stowarzyszeń. Nasze miasto, Moisthole City, jest porażone brawurą i fantazją czynów tych dwóch największych gangsterek, nazywanych dyktatorkami nocy. Nie ma sejfu ani banku, który nie stawałby przed nimi otworem.


Ale skąd takie powodzenie i czemu tak długo wymykają się naszym stróżom prawa? Iris i Chloe działają na dwie strony i jednocześnie wbrew wszystkim. A ich największą bronią pozostaje ich urok. Najtwardsi agenci naszych służb miękną na widok jednego obojczyka. A one przejrzą każdy plan, wymykają się z okien najwyższych pięter wieżowców na sznurach z brylantowych kolii. Wdzierają się nocą do mieszkań i porywają mężczyzn, by uzależnić ich od siebie i porzucić w sercu wielkomiejskiego ruchu, zagubionych, na głodzie, z nieobecnym wzrokiem. Wielu facetów uległo samospaleniu. Inni zapijają się na umór. Jeszcze inni stali się homoseksualistami ze strachu przed ich kobiecością.

Tymczasem legenda Iris i Chloe podbija sale koncertowe i podejrzane speluny. A one włamują się do najsilniej strzeżonych budynków administracji i zalewają gorącą czekoladą rządowe akta. Wystrzeliwują race z dachów wieżowców. Wkładają potajemnie batystowe majtki do butonierki prezydenta. I mkną cabrioletem przez dżunglę miejskiej nocy, błyskając lustrzanymi okularami i perłowymi uśmiechami.


notatka prasowa z dziennika “Moisthole City Time Out”, lata 30.

SCENA 23. PIENIĄDZE DLA KAŻDEGO
Moisthole City. Wnętrze banku. Nastrój otępienia, pod którym kryją się niespełnione pragnienia. Czarne szwy pończoch na łydkach kobiet. Czerwone, długie krawaty pod marynarkami. Nagle na salę wpadają Iris i Chloe i rozpylają gaz rozweselający zmieszany z kokainą. Klienci i pracownicy wpierw pokładają się ze śmiechu, a potem opadają na podłogę, na biurka, na lady okienek kasowych i zaczynają się wić oraz lubieżnie ocierać o siebie.
IRIS: Reguły gry, w którą tu się bawicie, są bez sensu. Trzeba je zmienić.
CHLOE (wskakując na stół): Nazywajcie mnie siostrą miłosierdzia! Pokażę wam prawdziwą miłość! Chodźcie do mnie wszyscy! Będę was maltretować, poniżać i deprawować! Sprowadzę was na złą drogę! Chodźcie, chodźcie, ja was pogrążę! Dzięki mnie upadniecie na samo dno! Dzięki mnie poznacie wszystkie perwersje i występki, spróbujecie słodkocierpkiego owocu wiedzy i namiętności! Nie ma nic ciekawszego! Raj jest taki nudny! Załatwię wam lepszy odlot! To ja! Wasz kapitan! Rozepnijcie paski i przygotujcie się do startu!
Pracownicy i klienci skręcają się w wielkiej orgii na środku głównej sali banku.
IRIS do zakładników: Proszę się posuwać!...
Zabierają pieniądze i wybiegają z banku. Biegną ulicą, rozrzucając bloczki banknotów.
Tłum rzuca się, by je zbierać, powstaje szamotanina, bójki, zator, kolizje, miejska rewolta..."



* * *

Jest to pierwsza część projektu artystycznego, który przez jakiś czas zdobił ściany kultowej warszawskiej knajpy Pewex... powiedzmy kilka lat temu.... Proces twórczy był następujący: Najpierw miała miejsce sesja zdjęciowa, a następnie powstał tekst. Zdjęcia zostały wydrukowane wraz z "opisami".

Sprawcy zamieszania:
zdjęcia: Kasia Marcinkiewicz (blog: Projekt Matka)
make up: Joanna LS (blog: Projekt Matka)
tekst: Rafał Nowakowski (blog: Z Dystansu)
dyktatorki: Ewa Ampulska, Ewa Solonia


Komentarze

Popularne posty